Jakiś czas temu miałem niewielką firmę. Sama branża tejże firmy jest nieistotna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego opracowania, a więc nie skupiajmy sie na tym. Wiele firm prowadzących działalność polegającą na sprzedaży czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed biznesmenami temat zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Cóż jednak zrobić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych koncernach problemem zajmują się całe sztaby specjalistów, ludzi, którzy spędzili całe lata na studiowaniu tematu, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie opłacani. Co ma jednak czynić raczkujący właściciel firmy, a takim właśnie właścicielem firmy byłem ja, kilka lat temu.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa rozwiązania. Pierwsze, to powierzenie takich problemów jak transport, magazynowanie, ogólnie cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu nieduża firma może napotkać przeszkodę nie do przejścia.
Wyjątkowo ciężkie jest to w wypadku firm zaczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach biznesu. Otóż rozwiązania proponowane przez kompanie specjalizujące się w dziedzinie logistyki są szyte na miarę wielkoludów. Gdy pada hasło magazynowanie, mówi się o setkach metrów sześciennych objętości magazynowej, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o tysiącach ciężarówek, towarowych składach pociągów, czy transporcie morskim. Owszem, gigantyczna montownia samochodów czy awionetek może rozważać takie rozwiązania, ale przecież nie malutka firemka, której miesięczny zysk wynosi 5 - 7 tysięcy zł. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie koszty. To prawda, można przytulić sie do jakiegoś dużego transportu i przy okazji przewozić swoje produkty czy surowce, ale o ile kompanię ściągającą zza oceanu trzy statki pełne towaru co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie czuje takich kosztów, o tyle małego Zdzisia z malutkim biznesem ledwo stać na wynajęcie jednej paletki na pokładzie tegoż okrętu, a taką opłatę odczuwał będzie jeszcze bardzo długo.
Jest także drugie rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Może to być co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszystkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak działać. Któregoś ślicznego jednak dnia do twoich wrót zastukać może urzędnik i stwierdziwszy, że przez ostatnie 5 - 10 lat nieprawidłowo interpretowałeś jakiś tam akapit w jakiejś tam ustawie, wystawić może spory rachunek. I to jest poważny problem, bo taka kara zazwyczaj też jest szyta na miarę kolosów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego biznesu.
Krótki przykład z autopsji
Produkty, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju sprzedawcami, a ponieważ prowadziłem działalność iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały sprzedane, muszą posiadać kody kreskowe. Wygląd kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę ugryźć. Zamiast zajmować się swoim biznesem, musiałem dokształcać się w temacie poważnej logistyki.
W końcu dowiedziałem się, że jest cały taki program i po prostu można wejść w jego skład. Naturalnie za pewną opłatą, dla niektórych to niedużo, dla mnie wiele. Poza tym jako niemowlę w świecie kodów paskowych co chwilę napotykałem nowe problemy i wątpliwości, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały mnie po prostu majątek. Na dodatek przez zarządzających całym systemem zasypany zostałem stertami druków do wypełnienia. Chwilami wręcz pytano o informacje, których nie do końca chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą wywalenia z programu. Tak oto byłem wplątany w sprawy zupełnie mi obce. W końcu doszło do tego, że nim w pełni wprowadziłem ten cholerny program kodów kreskowych, moja firma upadła… właśnie pod ciężarem tego typu głupot.